środa, 1 października 2008

przemyślenia o 4 rano.

Miałam dziś nockę.
Czekając na przystanku o godzinie 4.40 myślałam, że spotkam tylko dziwki i złodziei.
I 0o dziwo myliłam się.

Spotkałam grupkę facetów ok. 30 w garniturach. I oto co usłyszałam.

1 facet : "Wiem kochanie, już wracam. Nie martw się, jak wrócę nie pójdę jeszcze spać, popatrzę w papiery, a o 8 odwiozę dzieci do przedszkola. potem się trochę zdrzemnę i o 15 znów do pracy"

2 facet do innego faceta: "Chyba troche przeginam z tą robotą. Moje dziecko zaczyna do mnie mówić "Pan tato"


Po usłyszeniu tych dialogów przysięgłam sobie jedno.

NIGDY. ale to NIGDY nie poświęce rodziny dla kariery.

Rozumiem ludzi, którzy pracują po nocy bo muszą np. kierowcy autobusów. Ale nie rozumiem młodych ludzi, którzy wypruwają sobie flaki i pracują po 24 godziny.
Dla kasy? to rzecz nabyta. Nie trzeba tyrac 3 dni po rząd w aby zapewnic sobie w miare dobre życie. No chyba, że dla kogoś dobre życie oznacza apartament w centrum miasta, piesek w sweterku i myśląca pralka.

Dla ambicji??
Moim skromnym zdaniem, spełnić można sie w wielu innych rzeczach niż w pracy. Chyba, że praca, którą sie wykonuje jest dla kogoś naprawdę zajęciem ciekawym i dającym mu zajebiście duża satysfakcję. ale to też da sie pogodzić.
A czy ambicją nie może być wychowanie dzieci, aby umiały sobie same poradzić w życiu? Utrzynmanie związku w miłości i haromnii? Wydaje mi się, że to są priorytety dla, których człowiek w sumie został stworzony.

Życie jest za krótkie, aby siedzieć całą dobę nad papierami, nie widzieć świata, Twoich dzieci, uśmiechu rodziny, ani nie czuć zapachu jesieni. I po co Ci w chuj kasy, jeżeli w wieku 40 lat kipniesz na zawał?

Chyba warto zostawić po sobie coś bardziej cenniejszego niż kasa.

Dlatego NIGDY. NIGDY nie będę poświęcała się dla kasy, o wiele ważniejszych spraw w życiu.

ot co.
idę spać. przeczytałam to co napisałam i stwierdziłam, że po nocy piszę w bardzo pompatyczny sposób :p


Trans-Formersi przyjechali.

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

zaskakujesz mnie pałko. U.

nic-nie-musze pisze...

czym? :)

Anonimowy pisze...

hehe no to fakt;) ja też sobie obiecuję, że nie dopuszczę do sytuacji, w której moje dziecko będzie mówiło do mnie "pan tato" ;p taki żarcik:)

kocham Cię pompatyczna Iko;):*